Top 5: Q&A do autorki bloga

Hej, hej, hej!

Pisanie o sobie trzeba od czegoś zacząć… Zwykle ludzie w tym miejscu zwyczajowo wstawiają info, że kochają kawę i mają 3 koty. Niestety, ja w zasadzie wolę herbatę i jestem 100% psiarzem, chociaż żadnego obecnie nie posiadam, więc… no… (*chrząknięcie*). W każdym razie, odpowiadając na prośbę, by napisać coś o sobie, postanowiłam przy okazji odnieść się do kilku powracających do mnie pytań. Czyli taki kącik Q&A z autorką. Nie jest to zdecydowanie najlepsza Top Lista, jaką napisałam, ale hej! Były chyba też gorsze, nie? …Nie? (⌒_⌒;)


1) Dlaczego podpisujesz się „Hina”?

O, to akurat całkiem proste! (Nieźle, mam szansę ukończyć ten Q&A bez ofiar, he he…). Naprawdę nazywam się: ルシナです。よろしく! „Hina” narodziła się, gdy przyjaciele przyrównali mnie do postaci z anime „One Piece” (obrazek o kogo chodzi na początku wpisu), bo była chłodna, wredna, podobna mi całkoształtem zachowania i lubiła demonstracyjnie ogłaszać innym, że jest niezadowolona. (Jak tak sobie o tym teraz myślę, to moi przyjaciele nie mają chyba o mnie dobrego mniemania!). A ja dużo marudzę. Poważnie, DUŻO. (Jeśli jeszcze sami nie zauważyliście). W pracy twierdzą, że pogarsza mi się zwłaszcza w poniedziałki i utrzymuje tak gdzieś do piątku… Ciekawe czemu, bystrzaki? (;⌣̀_⌣́) Chyba że po drodze zagram w jakiś syf albo trafię na kiepskawy film, albo pogoda jest nie ta, albo nie podobają mi się plany weekendowe… Wtedy współczynnik „marudelków”, jak pieszczotliwie nazywają moją skalę narzekania, znacząco wzrasta. A to nas prowadzi do następnego punktu…


2) Dlaczego wybrałaś gry otome/visual novel?

Kiedyś gdzieś o tym wspominałam, ale z wykształcenia jestem literaturoznawcą. Zaczęłam pisać jako bardzo młoda osoba. W skrócie – by nie przynudzać moją jakże wciągającą historią edukacji – odkąd przeczytałam „Władcę Pierścieni”, to wiedziałam, że chcę „pójść w ślady J.R.R. Tolkiena” (gdy byłam dzieckiem nie brzmiało to tak patetycznie…) i zajmować się naukowo oraz profesjonalnie fabułą, pisaniem scenariuszy, analizą postaci itd. Ten cel udało mi się zrealizować już w dorosłym życiu, a że jestem przy tym 100% gamerem, to gatunek który kładzie największy nacisk na opowieść, po prostu musiał prędzej czy później zwrócić moją uwagę. Nie od razu wciągnęłam się w otome. Trafiłam na jakieś nędzne gry i rzuciłam je szybko w kąt. Wcześniej zdecydowanie wolałam RPG. (Drużna, wyzwanie, sława, bitwy!!! Ogólnie „mistrzuje” różne kampanie dla znajomych od dobrych kilkunastu lat…). Potem jednak znalazłam „Hakuoki” od Otomate, które urzekło mnie oprawą wizualną oraz konwencją historyczną, i… cóż, sami widzicie! Zostałam wieloletnim fanem japońskiego sposobu narracji i w najbliższym czasie nigdzie się nie wybieram.


3) Skąd bierzesz tyle czasu/sił/natchnienia/wstaw dowolne na systematyczne pisanie?

Wcześniej, przez ogrom czasu, zajmowałam się tworzeniem recenzji sponsorowanych na zamówienie dla wydawnictw książkowych i planszówkowych. (W zasadzie był to mój główny sposób utrzymania). Potem jednak dopadło mnie wypalenie i obecnie niechętnie reklamuję cokolwiek, chyba że twórcy i ich gra zrobią na mnie naprawdę dobre wrażenie. Daję mi to swobodę, by dzielić się z Wami tym, co naprawdę myślę (a nie czego oczekuje ode mnie firma, która chce sprzedać produkt za wszelką cenę), więc TAK! Mogę narzekać = robić to, co lubię. I jest to zarazem odpowiedź na powracające co jakiś czas pytanie. Otóż nie poświęcam temu wcale tak wiele godzin, jak mogłoby się wydawać! Po prostu, gdy robisz coś latami, to wpadasz w rutynę i mimowolnie idzie ci to sprawniej. Ot, cały mój warsztatowy sekret ujawniony… No, ale przecież ostrzegałam, że nie będzie zbyt interesujący. Oczywiście, fajnie byłoby mieć w piwnicy bliźniaka, który za kawałek chleba, pisałby dla mnie chociaż solucję (bo nie lubię tego robić – zawsze gubię notatki i nie potrafię rozczytać własnych bazgrołów, które wtedy wydawały mi się ważne), ale niestety, do tej pory nie odnalazłam jeszcze żadnego zagubionego krewnego. Heh… Inna rzecz, że nie oglądam w ogóle telewizji. Jeśli mam więc do wyboru obejrzeć mający kilka sezonów serial czy w coś poklikać/popisać, to zawsze wybiorę to drugie. Jest więc to również najzwyczajniejsza kwestia preferencji, w jaki sposób odpoczywamy.


4) Czym się na co dzień zajmujesz?

Jak to zwykle bywa z ludźmi po 30-stce mam zasadniczo już poukładane życie zawodowe oraz personalne. (Sorry, znowu nic ciekawego…). Czas z bliskimi i rodziną… robota… jakiś urlop, by mieć pretekst i narzekać, jak nie lubię podróżować… itd. Może dlatego pokręcona fabuła sprawia mi więcej frajdy? W końcu siłą fikcji jest właśnie to, że zabiera nas tam, gdzie nigdy byśmy sami nie trafili itd. itp. – oraz inne oczywistości. W każdym razie zasadniczo siedzę w branży gier, ale celowo nie wspominam o tym na blogu. Nigdy nie chciałam, by Otome Forever stało się jakąś platformą do autopromocji. Nope, może kiedyś opowiem Wam o jakiś projektach. (Na przykład wspólnie się pośmiejemy z moich literackich koszmarków i wtop? A co? Mam udawać, że takie nie istnieją? W żadnym razie!). No i nie zawsze mogę rzucać konkretnymi nazwami (np. coś jest na bardzo wcześnej fazie produkcji itd.). Innymi słowy: zajmuję się grami w godzinach pracy, a potem w ramach hobby, prywatnie oraz z najbliższymi (którzy też bardzo dużo grają – stąd mogę usłyszeć i męską, i żeńską perspektywę na niektóre tytuły. Chociaż akurat nikt z mojego najbliższego kręgu nie lubi VN). …Eee …Ale zapewniam Was, że mam też inne zainteresowania! O takie tam kwiatki hoduję na parapecie… i… no… kiedyś umiałam stepować? Nie podejrzewaliście mnie o to, co? Ha! Prawdziwie brudny sekret właśnie ujawniłam! (Co nawet nie jest 100% metaforą, bo buty do stepu faktycznie bardzo śmierdzą, jeśli ktoś miał nieprzyjemność mieć z nimi do czynienia… Do dziś mam traumę, jak czuję zapach pasty do polerowania. Brrrr…).


5) Czy znasz japoński?

Yhhh… To bolesny temat! Kiedy jeszcze byłam na studiach polonistycznych, założyłam się ze znajomymi, że każda z nas wylosuję język obcy i nauczy się go w takim stopniu, by dostać certyfikat. (Wtedy o kulturze Kraju Kwitnącej Wiśni wiedziałam mniej więcej tyle, że „żyją tam Chińczycy i jedzą ryż”). Miał to być zwykły, naukowy eksperyment. Stąd każdej z nas (wówczas w zakładzie brały udział same kobiety) przypadło jakieś dziwactwo (chiński, koreański, węgierski, norweski…) – a ja, jak się domyślacie, wylosowałam japoński i byłam rozczarowana, ale potem naprawdę się wciągnęłam. Zdobyłam ten przeklęty papier, poznałam fajnych ludzi i wszystko było jak na najlepszej drodze, aż… przyszła rzeczywistość. Japoński poszedł w odstawkę, bo zaczęłam pracę w zagranicznej firmie, w której niezbędne było ciągłe komunikowanie się po angielsku. No to skupiłam się na tym. Lata mijały, umiejętności rdzewiały, kanji znikały z pamięci szybciej niż imiona licznych kuzynów i kuzynek… I tak już zostało. Żałuję trochę tego, jak bardzo podupadły moje skille, ale będąc brutalnie szczera, nie bardzo chcę mi się znowu na tyle angażować w naukę, by np. przechodzić gry w oryginale. Tak, przemawia przeze mnie zwykłe lenistwo. Pewnie, gdyby coś bardzo mnie oczarowało, to wzięłabym ten słownik do łapy i się jakoś przemęczyła (wylewając łzy rozpaczy po drodze – chociaż to dobrze, bo w kraju susza), ale do tej pory nie trafiła mi się jeszcze taka sytuacja. Dlatego wygodniej grać mi po angielsku. Podziwiam jednak wszystkich, którzy opanowali ten skomplikowany i piękny język oraz śmiagają ze znakami tak, jak sama mogłabym tylko pozazdrościć. Jesteście niesamowici!


No to chyba tyle, jeśli chodzi o część pierwszą? Jeśli zbierze się kolejne tyle wątków, to może kiedyś powstanie drugi odcinek. A tymczasem chciałam się jeszcze podzielić z Wami pewnym mottem: Never let anyone tell you gaming is bad or its just for boys. Odkąd założyłam Otome Forever, poznałam dużo ciekawych osób, w różnym wieku, z różnymi pasjami, doświadczeniami i przemyśleniami. Tym bardziej jest to fantastyczne, że tyle z Was to zapalone graczki! Czasami piszecie do mnie, by tylko o coś zagadać, coś polecić, o coś zapytać, lub by mnie zdrowo opierdolić – tak, zdarza się, że nie zgadzacie się kompletnie z tym, co napisałam – ale bynajmniej nie mam tego nikomu za złe i cieszę się z każdej dyskusji! (W SERCU WIEM, ŻE TO JA MAM RACJĘ! Bua ha ha ha! Ψ(☆w☆)Ψ). Od ponad roku od istnienia bloga, ani raz nie miałam tak, że czułam zniechęcenie przed pisaniem. I za to serdecznie Wam dziękuję. A tymczasem życzę, jak zawsze, udanego weekendu. Trzymajcie się ciepło!

Inne Top Listy znajdziesz TUTAJ.

11 thoughts on “Top 5: Q&A do autorki bloga

  • 7 listopada 2020 o 15:50
    Permalink

    Kurczę.. Nie wiem co powiedzieć..
    Masz ciekawe życie!
    Zazdroszczę ci tego, że jesteś programistką (kiedyś chciałam pójść w tym kierunku i jakimś cudem udało mi się prawie zaprogramować prostą stronkę html) Tsa, było multum błędów (Pan od infy mi powiedział, który początkowo mi pomagał, ale jak dowiedział się, stronka powstaje jedynie dla żartu odrazu zrezygnował i od tego czasu typek do końca 8 klasy ..
    Ummm? Dręczył mnie?
    Potem była myśl o zostaniu prokuratorem, ale ostatecznie wybrałam socjologię (Ten kierunek mi się mega podoba, chciałabym badać zmiany i nowe trendy u ludności)
    Co do twojego wieku..
    Nie spodziewałam się , że jesteś z może 7 lat młodsza od mojej mamy ;D (1981)
    (Owszem strzelam co do wieku XDD)
    Co do japońskiego..
    Powiem tak- わたしわバカです!
    わたしわできるひらがなカタカナ
    はじめまして!
    A oczywiście żeby nie wyjść na analfabetę w japonii trzeba znać jedynie 2000 znaków :))))
    I tym czasem ja znająca ich tylko 96 ;c Katakane i Hiragane (Romaji się nie liczy raczej, bo każdy jest w stanie go raczej pojąć)
    Co by tu jeszcze?..
    W 3-4 klasie również prowadziłam bloga, był o moim życiu (Julkowy blog 11)
    Ogółem to też bardzo kochałam gry RPG (Mimo, że mam ich tylko 6)
    (Nadal w je gram :D)
    A i najważniejsze!
    Też jestem totalną psiarą 🙂
    Od 4 roku życia błagałam mamę o psa, ale w końcu w tym roku się zgodziła i..
    Po 10 latach błagania (to było rok temu) dostałam upragnionego pieska <3
    Czasami warto poczekać 🙂
    I na tym skończę, żeby nikogo nie przynudzać ^^

    Ps Co do switcha nie jestem pewna czy go dostanę, bo moja mama uparła się żebym dostała nowy telefon 6 grudnia ;//
    (Niby się cieszę, bo w końcu po 4 latach zmieniam tą marną cegłę, ale mimo tego zamiast wydawać te 2 tyś na telefon osobiście wolę kupić sobie konsolę, bo telefon to telefon do dzwonienia i odpowiadania na mesie XD)

    Odpowiedz
    • 8 listopada 2020 o 02:11
      Permalink

      Mam nadzieję, że prezent od mamy jednak się spodoba. Telefon to zawsze przydatna rzecz, a i jeszcze pograć na nim można! 😉 (No i pewnie minie trochę czasu, nim na Switchu pojawi się faktycznie więcej wartościowych tytułów). I miło mi usłyszeć, że udało się zrealizować marzenie z psem. Na pewno czuje, że był wyczekiwany i chciany. Pozdrawiam serdecznie!

      Odpowiedz
      • 10 listopada 2020 o 11:43
        Permalink

        Z drugiej strony racja, ale mimo tego będę starać się o konsolkę (Też ze względu na inne gry, bo kto tu powiedział, że gram tylko w otome XD)
        Ale o wszystkim dowiem się w grudniu 🙂

        Odpowiedz
        • 10 listopada 2020 o 17:14
          Permalink

          …ha ha, niech zgadnę, Animal Crossing czy Zelda? XD Nie znam nikogo, kto kupił Switcha w innym celu!

          Odpowiedz
          • 12 listopada 2020 o 18:20
            Permalink

            Pewnie..
            Animal Crossing (Przyjaciółka mnie zmusiła, przysięgam xddd)
            Ale tak na poważnie chciałabym ze względu na to, że po prostu lubię małe przenośne konsolki ..
            Co do zakupu- dostanę switcha pod choinkę (Udało mi się ją w końcu ubłagać, że nie potrzebuje nowego telefonu ;—;)
            Ogólnie to wczoraj znalazłam sklep w którym sprzedają klucze do amnesi po 5 ziko (Oczywiście musiałam to kupić, w końcu to by taką okazję przepuścił?)
            Twórcy mają plusika ode mnie za cymbergaja XD

          • 13 listopada 2020 o 10:38
            Permalink

            To gratulacje. Szykuje Ci się interesująco gamingowy grudzień! 😊

  • 8 listopada 2020 o 06:58
    Permalink

    Ahoj 😀
    Utożsamiam się z byciem psiarą. Jestem typową zachwycającą się nad swoim piesełem pańcią, mój pieseł wabi sie Gacek (tak jak ten nietoperz :D) i kiedy akurat nie patrze przemienia sie w batmana i idzie ratować świat. Herbata to życie xd
    Czasami próbuje coś pisać dla zabawy, ale cierpie na brak umiejętności i produkcja idzie boleśnie, dlatego strasznie podziwiam to w jakiej częstotliwości i jakości wstawiasz recenzje. Literackie koszmarki zawsze są super ;D
    Japoński bardzo chciałabym umieć, ale jak narazie skończyło się na chceniu, hiraganie, katakanie i kilku kanji na krzyż, nie no chyba podbije Japonie z tak zaawansowanym stopniem japońskiego. 😀 Chociaż odkąd ken ga kimi weszło na steam to mam więcej motywacji, bo dużo o tej grze słyszałam… pewnie i tak skończy się na translatorze znając mój słomiany zapał, bo na angielskie tłumaczenie nawet nie licze :’D
    Nie no, narzekanko przecież musi być obowiązkowo, wiem, bo to moja specjalność 😉
    Aż teraz mam ochote odświeżyć Hobbita, bo czytałam wieki temu. A teraz korzystając z okazji, jaka jest twoja ulubiona książka albo jakie polecasz? ( Ps.To wcale nie tak, że mam więcej książek na liście do przeczytania niż jestem w stanie skończyć, a właśnie szukam okazji, aby dodać do niej kolejne, nie, to tylko pomówienia, tak, na pewno).
    A propos dużych ambicji jako dziecko, chciałam rzucić szkołe i zostać światowej sławy piosenkarką… *dramatyczna muzyczka, za oknem pada deszcz, zbliżenie na licealistke męczącą próbne maturki, na pierwszy rzut oka widać, że ten osobnik homo sapiens nie umie za grosz śpiewać, a największą chwilą sławy jakiej to stworzenie doświadczyło było powiedzenie wierszyka na jasełkach w przedszkolu, kamera oddala sie dramatycznie*

    Odpowiedz
    • 8 listopada 2020 o 12:45
      Permalink

      Ah! Jakie słodkie imię!ヾ(☆▽☆) Domyślam się, że musi mieć świetne uszka. A wiesz, że jak widziałam Ken ga kimi to też przez moment się zastanawiałam, czy to nie jest ten moment, by wrócić do japońszczyzny na serio? A potem wyszły nowe gry od Otomate i mi przeszło… Ehhh… Co do polecenia książki… Hmm… taka „powieść wszechczasów i na bezludną wyspę”, to pewnie dla mnie właśnie „Władca Pierścieni”, bo faktycznie wpłynął na moje życie. Daj mi znać, jakie gatunki lubisz, a spróbuję coś ciekawego polecić 🙂 Na mnie duże wrażenie wywarło ostatnio „Shinsekai Yori” (ang. „From the New World”). Może dlatego, że w przeszłości widziałam anime i w końcu je zrozumiałam? Ale to takie raczej dołujące coś o moralności, utopii, upadku cywilizacji itd. Może jestem w jakimś takim jesienno-przemijającym nastroju? (No i warto wesprzeć się do interpretacji serialem).

      Odpowiedz
      • 8 listopada 2020 o 13:41
        Permalink

        Nie słyszałam o „Shinsekai Yori”, ale jak przeczytałam opisy brzmi świetnie, szczególnie, że dawno nie czytałam niczego z tego gatunku. Musze się za to zabrać 😀
        U mnie jesień zawsze uruchamia faze na literature piękną i klasyki, nie wiem czemu, jakoś tak pasują mi do kocyka i herbatki XD
        Jestem z tych którzy pożerają wszystkie gatunki, o ile książka jest dobrze napisana i ma fajną historię 😀
        Haha, uszka teraz już normalne, ale kiedy był szczeniaczkiem były ogromne w porównaniu do reszty ciała, a że ma w większości czarną sierść został Gackiem 😀

        Odpowiedz
        • 9 listopada 2020 o 22:19
          Permalink

          Siostra postanowiła przeczytać teraz – jako dorosła osoba – „Muminki” i bardzo sobie chwali lekturę – zwłaszcza na jesienno-kocykowe klimaty, bo znalazła sporo rzeczy, których wcześniej nie dostrzegała. Zaczynam się zastanawiać, czy też nie powinnam? (Ostatnio miałam je w łapach, gdy byłam kilkulatkiem). W każdym razie podrzucam kolejny tytuł/pomysł, który mi podpowiedziała. (⁀ᗢ⁀)

          Odpowiedz
          • 10 listopada 2020 o 07:17
            Permalink

            Haha, w sumie teraz jak o tym pomyślałam to to mogłoby być bardzo ciekawe, bo dosyć dużo pochłaniałam muminków jako dziecko i strasznie sie ich bałam, nie wiem dlaczego 😀
            Ostatnio obejrzałam Koraline dlatego że pamiętałam jak strasznie robiłam w gatki przy oglądaniu jako dziecko i było super :’D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *