Top 5: ja cię kocham, a ty antagonizujesz

Hej, hej, hej!

Jak w tytule: dzisiejsza lista poświęcona będzie ZŁU. Bua ha ha! Macie czasami tak, że przechodzicie sobie jakąś grę i myślicie… „Kurde, przystojny ten Mroczny Lord. Podoba mi się znacznie bardziej od protagonisty. Czemu to on nie jest opcją romansową?!”. Swego czasu popularnością cieszyły się również w szkołach kreatywnego pisania/scenarzystów teorie, iż kobiety niczego tak w fabule nie kochają, jak nawracania drani na dobrą drogę (cóż… guilty as charged, przyznaję się! ♡( ◡‿◡ ) Chociaż wcale nie uważam, że to jakaś odgórna zasada). Celowo jednak nie chcę pisać o mayadere. Nope. Recenzje postaci tego typu znajdziecie na moim blogu pod tym linkiem. No i w ich wypadku – jakby nie było – wspomniany cel został osiągnięty. Zdobyliśmy ich serce. Dlatego tym razem skupię się na faktycznych, niereformowalnych i często absolutnie bezwzględnych padalcach – w przypadku których po prostu żałowałam, że czeka ich smutny los antagonistów (czyli spektakularna porażka), bo byli zbyt intrygujący, mieli ciekawe backstory, albo po prostu wyróżniali się projektem. Dlatego bez zbędnego przedłużania – zapraszam! Czas na konkurs piękności postaci, o bardzo paskudnych wnętrzach…


1. Takeda Kanryusai (gra: Hakuoki)

Takeda to jeden z kapitanów Shinsengumi, odpowiadający za oddział piąty. Chociaż teoretycznie ma być doradcą – a przynajmniej w takiej roli się widzi – to dowódca Kondou Isami i inni bohaterowie bardzo rzadko się z nim z czymkolwiek zgadzali, a przez większość czasu po prostu z niego szydzili (np. że jako samuraj boi się gryzoni). Ma też chyba jedną z najgorszych osobowości w całej grze: jest tchórzliwy, okrutny, wcale nie taki znowu bystry, próżny i lubi wyolbrzymiać swoje nieistniejące talenty. Jeśli więc chodzi jedynie o charakter, to nie miałabym na jego temat w sumie nic specjalnego do powiedzenia. Właściwie nawet jako antagonista jest prosty jak budowa cepa: Takeda chce, aby żyło mu się wygodnie i by inni go podziwiali, a kiedy to się nie udaje, to odreagowuje frustracje przy pomocy różnych małych zemst na byłych towarzyszach broni. Na dodatek, nie spotkamy go w grze znowu tak często. Właściwie jedynie w ścieżkach nowych bohaterów ma bardziej istotną rolę – szczególnie Iby, gdzie, ze względu na specyficzne okoliczności, w jakich się znaleźli, nawet nasza MC „wpadnie mu w oko”. Pomimo jednak tego całego wiadra pomyj, które właśnie na niego wylałam… Takeda ma o wiele lepszy projekt postaci niż niejeden z dostępnych LI. I to zarówno w tradycyjnej wersji, jak i potem gdy Shinsengumi przebierają się na wzór Zachodniej armii. W Internecie znajdziecie więc całą masę memów rozczarowanych graczek, które z przyjemnością wymieniłoby np. takiego Shinpachiego na możliwość zdobycia serca i może jakiegoś „naprawienia osobowości” tego irytującego kapitana. Niestety, o ile się orientuje, nawet w fandiscach nie dano nam takiej opcji, Takeda pozostaje więc wyjątkowo atrakcyjnym, ale niedostępnym padalcem poza naszym zasięgiem.

Recenzję całej gry znajdziecie TUTAJ.


2. Sachsen Brandenburg (gra: Steam Prison)

Nie ma nic smutniejszego niż sytuacja, w której antagonista zabiera ci 50% czasu antenowego, a potem jeszcze wśród graczy krąży opinia, że w sumie byłby znacznie lepszym LI. Tak właśnie dzieje się w przypadku Sachsena, dowódcy oddziału HOUNDS, o wyjątkowo nieszczęśliwym imieniu (= pl. Saksonia Brandenburgia, ale pewnie jakiemu Japończykowi wydawało się to taaakie „egzotyczne”). Facet od właściwie pierwszego spotkania jest dla MC cierniem w boku i w każdej ścieżce prezentuje się z mniej lub bardziej wrednej strony. Nie ma oporów, aby torturować ludzi, prowadzić eksperymenty na obywatelach, którzy są pod jego opieką, czy ukrywać szalonego naukowca. Będzie także próbował zmieszać z błotem/zamordować bohaterkę, za to, że jest wciąż taka naiwna czy idealistyczna (bo przypominała mu „dawne ja”). Chociaż trzeba mu oddać przynajmniej to, że w odróżnieniu od wielu antagonistów, nigdy nie próbuje jej napastować. Trzyma więc „jakiś poziom”. Jeśli to w ogóle w tym zestawieniu możliwe… Tymczasem całe jego backstory to w zasadzie opowieść o utalentowanym, bystrym i oddanym sprawiedliwości człowieku, który niesłusznie został zesłany do Dolnego Miasta za przestępstwa swojego policyjnego partnera, a potem jeszcze utracił miłość życia w idiotycznym konflikcie… co zamieniło go w potwora. A wszystko to przedstawione w ścieżce mdłego jak flaki z olejem Inesa, któremu Sachsen zarąbał spory fragment fabuły. Dlaczego więc scenarzyści nie dali nam w zastępstwie jego ścieżki? Pojęcie nie mam! Myślę, że lista osób, która chciałby „nawrócić” Sachsena z Ciemnej Strony Mocy, zaskoczyłaby samych twórców. A skoro już o tym mowa…

Recenzję całej gry znajdziecie TUTAJ.


3. Vaylin (gra: Star Wars of Old Republic)

Pierwsza kobieta na mojej liście, ale nie chciałam tworzyć osobnej jedynie dla bohaterek płci żeńskiej. Kiedyś pewnie i tak powstanie druga część tego zestawienia, bo takich postaci mogłabym wskazać dużo, dużo więcej. Vaylin była antagonistką tak lubianą przez fanów, że nawet próbowało wysłać do twórców petycje, aby zmieniono jakoś jej historie i uczyniono z niej opcję romansową. Ta pochodząca z Zakuul księżniczka o wyjątkowo paskudnym charakterze była córką samego Imperatora Sithów i w odróżnieniu od swojego rodzeństwa miała Moc, która przerażała nawet jej ojca. Vaylin była niebywale okrutna – bawiło ją zmuszanie byłych towarzyszy broni do walki na śmierć czy życie, w zemście potrafiła niszczyć całe miasta – nie bacząc na oddanych jej obywateli, a nienawiść do braci i matki sprawiła, że próbowała na nich polować, gdy ci wreszcie uwolnili się od patologicznej części rodzinki. Za jej szaleństwem kryła się jednak smutna historia: dziecka odebranego rodzicielce i wysłanego do ośrodka badawczego, gdzie prowadzono na niej straszliwe eksperymenty. „Gwiezdne Wojny” to jednak w dużej mierze opowieść o ludziach, którzy upadli, by potem powstać. Czy też – jak kto woli – o ocaleniu pogrążonych w mroku serc. Dziwne więc, że twórcy do tej pory nie wysłuchali swoich fanów i nie odpowiedzieli na ich prośby. Z Vaylin na pewno byłaby ciekawa LI, ale – jak wiadomo – studio już od jakiegoś czasu boryka się z ograniczonymi zasobami na tworzenie dodatków. Niemniej to właśnie idealny przykład postaci, którą aż chciało się „ocalić”. Doskonale rozumiałam więc rozczarowanie graczy i sama nie miałabym nic przeciwko, aby jakaś z moich bohaterek/bohaterów spojrzał/a na księżniczkę serdeczniej. A może z serduszkami w oczach…?

Recenzję całej gry znajdziecie TUTAJ.


4. Aizen Kyonosuke (gra: Ayakashi Romance Reborn)

W momencie, w którym piszę ten tekst, nie znamy jeszcze całej fabuły gry, bo udostępniono nam może z 60% wszystkich ścieżek. Pozwolę sobie więc na lekkie wróżenie z fusów i mam nadzieję, że nie zepsuje Wam to w żaden sposób przyjemności z rozgrywki. Podejrzewam – podkreślam – jedynie podejrzewam, bo nie potwierdzałam tego w żaden sposób z japońską edycją, że Aizen jest tak naprawdę reinkarnacją bliźniaczego brata bohaterki. Tymczasem, na tyle na ile poznaliśmy go do tej pory, facet albo robi w ścieżkach innych panów za antagonistę, albo bohatera drugiego planu. Aizen jest bowiem dowódcą oddziałów onikiri, które zajmują się utrzymywaniem porządku w stolicy i walką z rzeczami nadnaturalnymi. To on rekrutuje naszą MC, by pomogła oczyścić miasto z upiorów, wykorzystując swoje moce onmyoji. Czyni to jednak przez szantaż np. grożąc jej więzieniem lub biorąc jej ojca na zakładnika. Taki z niego przyjemniaczek. Aizen nie jest jednak celowo okrutny. Jasne, potrafi wydawać bezwzględne rozkazy, ale w swoim mniemaniu kieruje się tylko filozofią „mniejszego zła” i robi wszystko, aby zapewnić dobrym obywatelom bezpieczeństwo przed ayakashi. A że czasami trzeba kogoś poświęcić (patrz ścieżka Kogi) lub jest to niesprawiedliwe… no trudno! (Choć to i tak najbardziej racjonalna osoba w dzisiejszym Top 5). I znów, Aizen jest znacznie bardziej intrygujący i ma ciekawszy projekt od sporej ilości panów. To typ postaci, która zwykle ma zamknięte oczy i przyklejony do twarzy uśmiech do momentu aż „sprawa staje się poważna”. Wtedy nasz spokojny zazwyczaj major unosi powieki i wiemy, że będzie groźnie. Cała jego przeszłość jest jednak mocno owiana tajemnicą: nie wiemy, skąd ma własne moce, dlaczego został adoptowany przez rodzinę Oyama, skąd takie bezgraniczne posłuszeństwo władzy itd. Choć, już na tym etapie, przekonał mnie do siebie znacznie bardziej niż np. taki Ouji czy Tatsuomi. Skoro więc twórcy chcieli nam wcisnąć jakiegoś człowieka, bez wahania wymieniłabym tego nudnego „przyjaciela z dzieciństwa” na Aizena. (Aczkolwiek później, jeśli faktycznie okaże się rodzeństwem Futaby, to mogłoby się zrobić trochę niezręcznie… Ale czy romans z reinkarnacjami to wciąż kazirodztwo? (¬‿¬ )).

Recenzję całej gry znajdziecie TUTAJ.



I to by było na tyle, przynajmniej w części pierwszej, jeśli chodzi o nową listę. Jak zawsze z przyjemnością poznam Wasze opinie, czy mieliście kiedyś tak, że wpatrywaliście się tęsknie w antagonistę, gdy tymczasem smętny Love Interest to jedyne, co mieli Wam do zaoferowania twórcy? Czy macie swoich ulubieńców? Zapraszam do komentowania i okażmy trochę serca postaciom, bez których fabuła nie byłaby nawet w najmniejszym stopniu tak interesująca!

Inne Top Listy znajdziesz TUTAJ.

2 myśli na temat “Top 5: ja cię kocham, a ty antagonizujesz

  • 1 sierpnia 2020 o 20:33
    Permalink

    Muszę się przyznać, że jak pierwszy raz zobaczyłam Takede to myślałam, że jest jednym z LI, bo jakiś taki za piękny ten jego projekt postaci 😀
    Muszę się dowiedzieć jakiego szamponu używa 😂

    Odpowiedz
    • 2 sierpnia 2020 o 00:31
      Permalink

      …Nie mogę przeboleć tego Takedy! Zwłaszcza teraz, jak przechodzę grę ponownie. Pewnie spokojnie zgodziłabym się wymienić kilku LI za jego ścieżkę… Scenarzyści i character designerzy z Otomate strasznie strollowali swoich własnych graczy. (╥﹏╥)

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *