Phil Allohi

Opis:

Ścieżka Phila to ostatnia, która mi została, aby pożegnać się z tą grą i móc ją wreszcie odinstalować z komputera. Choć to nie tak, że zajmuje jakoś dużo miejsca. Niemniej miło jest się uwolnić od czegoś, co nie dawało mi spokoju przez moją manię natręctw i długo wisiało na liście „rzeczy do zrobienia”. Uff!!!

Jako bohater Phil Allohi jest trochę jak nadpobudliwy szczeniaczek. W sensie było go pełno, jest ciągle entuzjastycznie nastawiony, podlizuje się bohaterce i ogólnie w życiu nikt nie powiedziałby, że to jakikolwiek materiał na partnera. No, ale twórcy gry twierdzą inaczej, to co będę się z nimi spierać? (Mam jednak powody, dlaczego nie mogę zaklasyfikować go do jednego z moich ulubionych typów, czyli „genki” – o czym więcej w dalszej części recenzji).

Najpierw streszczenie! W tej ścieżce – tradycyjnie – Adelaide otrzymuje od swojego ojca (= dowódcy rycerzy) super ważną misję, którą musi wypełnić jako kapitan. Phil towarzyszy jej, bo jest wiernym przybocznym, ale jego obecność na miejscu na niewiele się zdaje, a wręcz szkodzi naszej bohaterce. Okazuje się bowiem, że dziewczyna zostaje wplątana w jakiś stary konflikt. Nieznajomy, którego próbowała aresztować to żądny zemsty mag, który rzuca na nią klątwę. (Chciał na Phila, ale wyszło przez przypadek inaczej). Od tej pory Adelaide każdego dnia tracić siły, aż po prostu pewnego pięknego poranka umrze w męczarniach, jeśli nic ze swoim stanem do tego czasu nie zrobi. Dlatego nasz poczciwy Phil – będący świadkiem całego tego zamieszania – jest, oczywiście, zdołowany, że nie zdołał ochronić kapitan, którą podziwia i w sumie, no, kocha. (Bo przynajmniej z jego strony nie mamy najmniejszych wątpliwości, że durzy się w naszej bohaterce od początku).

Tym sposobem Adelaide przez resztę fabuły będzie w zasadzie przykuta do łóżka i odwiedzana kolejno przez różne osoby, które kolejno załamują ręcę jak to nie można jej już pomóc.

W międzyczasie od maga, który został przy okazji zamknięty w lochach, dowiadujemy się, że co prawda mógłby zdjąć z niej klątwę, ale potrzebowałby do tego jakiś mega tajemniczych składników m.in. kwiatów, które rosną tylko przy kryjówce czarodziejów i nikt postronny nigdy nie będzie mógł dotrzeć na miejsce.

W efekcie, zarówno Youfia (drugi kapitan i rywal Adelaide), jak i jej ojciec (dowódca wszystkich rycerzy), dochodzą do wniosku, że będzie lepiej, jeśli dziewczyna nie będzie odtąd pokazywać się publicznie, aby nie niepokoić dobrych mieszkańców. Staruszek przeprasza również, że spotkał ją taki los za jego grzechy z przeszłości. W młodości brał bowiem udział w prześladowaniach magów, od których rycerze zdradziecko odwrócili się i wyrzekli, gdy tylko ci przestali być potrzebni na wojnie. To zapoczątkowało konflikt i pragnienie zemsty, w wyniku którego ucierpiała nasza MC. Oczywiście, jak każda dobra córka, Adelaide wybacza ojcu, a nawet podziela jego podejście, że musi się poświęcić, aby prawda nie wyszła na światło dzienne.

Z takim obrotem spraw nie godzi się jednak Phil, który początkowo tylko opiekuje się kapitan np. nosi ją, karmi owsianką i inne takie, aż pewnego dnia postanawia, że chrzanić to wszystko i idzie po magiczny kwiat (w oryg. Eyelash Flower). Jak obiecał, tak też uczynił. Dlatego chwile później powraca z tym ultra rzadkim składnikiem i wymusza na uwięzionym magu, aby zdjął z dziewczyny klątwę. Co ten bez większych oporów czyni. Jednocześnie facet podejrzewa, że Phil musiał mieć jakichś czarodziejów w rodzinie, bo inaczej uruchomiłby systemy/zaklęcia ochronne wokół ukrytej wioski. Ale to nie tak, że ten plot twist ma jakieś większe znaczenie.

A skoro Adelaide została wyrwana z objęć śmierci, bohaterom zostaje już tylko jedno… tak, nie mylicie się – czas na sceny dla dorosłych! Paradoksalnie nieważne, że MC dalej ledwo zipie, praktycznie nie ma sił podnieść się z łóżka, a Phil jest dość agresywny, no ale dość się przecież chłopina już naczekał. Postanawia udowodnić ukochanej, że po pierwsze: nie jest bezradnym dzieciakiem za jakiego go uważała – ale mężczyzną, a po drugie: że kochał ją od dawna, więc niech się po prostu z tym pogodzi. Zaraz potem następuje dość pokracznie opisana zabawa pary w sprawdzanie „czym się różnią chłopcy od dziewczynek”. Adelaide z kolei bierze na filozofowanie i pomimo bycia wychowaną jak syn (= bo była jedynym spadkobiercą), to uznaje, że jednak fajnie jest być kobietą, bo można doświadczyć tylu ciekawych rzeczy. Yupi!

Nieważne, że Phil praktycznie ją do wszystkiego zmusił, bo nie miała sił, aby się obronić, a przecież otwarcie powiedziała mu wcześniej, że widzi w nim tylko młodszego brata i nie odwzajemnia jego uczuć… Najwidoczniej twórcom to jednak zbytnio nie przeszkadzało, bo postanowili pokazać, że nastawienie bohaterki zmienia się o 180 stopni po satysfakcjonującym seksie. O_o. I nawet nie możemy uznać tego za gwałt, bo gdzieś w połowie sceny, Adelaide dochodzi do wniosku, że w sumie to jednak kocha Phila i jest spoko. Well, chyba brakuje mi komentarzy… XD Niemniej o małżeństwie można póki co zapomnieć, bo dziewczyna żąda od kochanka, by ten został najpierw kapitanem, a potem poprosił ją o rękę. No dobra, nic mnie już w sumie nie zdziwi. W każdym razie dlatego właśnie nie mogę uznać Phila za archetyp genki, bo po prostu takie zachowanie nie jest w ich stylu. To raczej coś, czego spodziewalibyśmy się po odjechanym yandere.

Ale, ale! Nie obeszłoby się jeszcze bez jakiegoś epilogu na osłodę. Po raz kolejny dowiadujemy się, że zbrodnie maga Marlowe zostają mu w zasadzie wybaczone, bo koniec końców anulował swoje zaklęcie. Stąd parka odprowadza go pod bramy miasta i żywią nadzieje, że więcej się nie zobaczą. To tyle w temacie zemsty magów. Szybko poszło, nie? A skoro Phil „zaliczył dziewczynę” to w pakiecie dostał też awans i zostaje vice-kapitanem w oddziale Youfii. (Przy okazji zmężniał i urósł). Widać wśród rycerzy w taki właśnie sposób rozwija się karierę zawodową. (Ciekawe kogo wcześniej zaliczył Youfia i Adelaide, aby dostać tytuł…?). Niemniej potrzeby był też jakiś happy ending, więc Adelaide gdera jeszcze o rozpoczęciu produkcji wnuków na masową skalę, bo jej papciu chciałby mieć w końcu jakiś sensownych spadkobierców (= męskich).

I to by było na tyle, jeśli chodzi o tę ścieżkę. Fabularnie była zdecydowanie najkrótsza i chyba nikt nie miał na nią absolutnego pomysłu. Jasne, z Phila był całkiem miły dzieciak (czasami), tyle że co z tego? Nie miał ani żadnego back story (pochodził z rodziny kupców i jako pierwszy wybrał ścieżkę wojskową w rodzinie – no wow…), ani w zasadzie jego wątek do niczego nie prowadził… (poza rozbieranymi CG). No, ale na upartego mogłabym powiedzieć, że miał jakąś tam osobowość, bo jak słodki szczeniak zachowywał się tylko wobec ukochanej (z wyjątkiem, gdy zmuszał ją do seksu), a wobec innych panów potrafił być otwarcie wrogi.

W każdym razie – suma summarum – bynajmniej nie zamierzam polecać nikomu tej ścieżki. Tak samo, jak żadnej w „Les Fleursword”. Szkoda na nią czasu, pieniędzy (choć kosztuje jakieś grosze) i po prostu nie jest warta tych 30 minut uwagi. Na świecie jest cała masa lepszych gier. Nawet dla zwolenników odważniejszego pokazywania treści. Tymczasem to było jedno, wielkie nieporozumienie i cieszę się, że zamykam już ten rozdział. 😉

Miejsce w rankingu: 3. Phil był po prostu słabym materiałem na… cokolwiek. Nie mam pojęcia jaki zamysł przyświecał twórcom, ale to zdecydowanie była najgorzej dopracowana ze ścieżek. A – przypominam – mówimy go grze, w której przez maszynowe tłumaczenie i tak z trudem dało się zrozumieć fabułę.

Zobacz też inne recenzje:

Youifa

Marlowe

All images used in this review belong to ©Magic House.

I do not claim any right over them and were used on my blog for informational purposes only.

Dodaj komentarz

Translate »
error

Spodobał Ci się blog? Możesz śledzić moje kanały i dać mi o tym znać~! (b ᵔ▽ᵔ)b