Recenzja: Ayakashi: Romance Reborn

Informacje podstawowe:
  • Tytuł: Ayakashi Koimeguri (あやかし恋廻り)
  • Developer: Voltage
  • Wydawca: Voltage
  • Pełen dźwięk: japoński
  • Napisy: angielski
  • Rozszerzenia i powiązane tytuły: brak
Do kupienia:
  • Android / iOSCena: free to play + mikropłatności
Chcielibyście pograć wspólnie?
Moje ID: 3741503094881
Do zobaczenia w grze!

Opis wydawcy: Ayakashi: Romance Reborn is a card-based otome game by Voltage Inc. available for iOS and Android. You can romance your ayakashi comrades and embark on a quest to free the city of the Wraith scourge that plagues it. The city is under attack by the Wraith scourge! Only you and your handsome Ayakashi comrades have the power to protect those you love! What are the Wraiths? What is this Kagura Bell Wand? Who is pulling the strings from the shadows? Unlock the mysteries behind this epic adventure, and win the heart of the man you love! Do you have what it takes to save the day?! Stand and fight for a love 1,000 years in the making.


Recenzja:

Bywa, że klasyfikacja tego, co należy do visual novel jest bardzo trudna. Zwłaszcza że duże i małe studia lubią sięgać po różne mechaniki, aby wybić się z tłumu oryginalnością. Nic zatem dziwnego, że również Voltage w swojej nowej produkcji – Ayakashi: Romance Reborn – postanowiło zaskoczyć odbiorców właśnie taką hybrydą. Aplikacja z jednej strony jest typową grą otome z podziałem na rozdziały, a z drugiej deck builderem, w którym będziemy kolekcjonować karty, nabijać im poziomy i używać do walki, a to wszystko w połączeniu z zestawem minigier. (Update: Od marca 2021 roku gra dostępna jest również w okrojonej, nastawionej na fabułę wersji konsolowej, która nie zawiera tych wszystkich mechanicznych elementów).

Zacznijmy jednak od fabuły. Bohaterką wspomnianej historii jest Saotome Futaba (domyślne imię). Dziewczyna żyje razem z ojcem w stolicy Japonii w bliżej nieokreślonych czasach – ale strzelam na okolice drugiej połowy XIX lub na początku XX wieku. (Może potem padnie jakaś konkretna data w grze? Wiemy tylko, że akcja dzieje się jakiś czas po przegranej Shinsengumi). Czyli dostajemy standardowy setting, wskazujący na to, że świat swoi na krawędzi ogromnych zmian kulturowych i technologicznych.

Futaba wiedzie bardzo spokojne życie, chodząc do szkoły i pomagając ojcu w handlu, aż pewnego dnia ma za zadanie dostarczyć jakiemuś arystokracie paczkę. Przesyłką okazują się być jakieś tysiącletnie dzwonki używane do kagury (= rytualnego tańca). A chociaż przedmiot wydaje się niewiele wart i paczka prawdopodobnie trafiła do mężczyzny przez pomyłką, to ekscentryczny panicz – Yuri Touichirou – upiera się, że chciałby ją mimo wszystko zatrzymać. MC obiecuje wtedy, że wyjaśni sprawę dziwnego przedmiotu z ojcem i wróci do szlachcica z odpowiedzią… ale nie dostaje już szansy, bo jeszcze tego samego wieczora poczciwy rodzic zostaje opętany przez demona! I choć wydaje się, że jego los jest przesądzony, to na scenę wkraczają wtedy tytułowi ayakashi: kitsune, czyli demoniczny lis (podejrzanie wyglądający jak spotkany wcześniej Yuri Touichirou), waleczny oni (Kitamikado Kouga) oraz nekomata (Nachi). Mężczyźni pomagają Futabię w walce z potworem, dzięki czemu dziewczyna odkrywa w sobie moc do odprawiania egzorcyzmów przy pomocy wspomnianych dzwonków.

Przy okazji na jaw wychodzi kilka interesujących faktów: MC jest tak naprawdę onmyoji (coś w rodzaju szamana i okultysty w jednym, praktykującym onmyōdō – jeśli interesujecie się japońską kulturą, to z pewnością spotkacie się z tym terminem nie raz), czyli rzadko spotykanym rodzajem człowieka, obdarzonym talentem do widzenia duchów i demonów. Po drugie: jej domowy kot (Tama), to tak naprawdę nekomata, który poprzysiągł 1000 lat temu, że będzie ją chronił, a po trzecie: dwójka nowopoznanych panów faktycznie należy do różnych ras ayakashi, które żyją sobie w najlepsze w mieście, ukrywając pośród ludzi. Ach, i jeszcze życie Futaby znajduje się w niebezpieczeństwie, bo rząd nie toleruje istnienia onmyoji, więc jeśli dowiedzą się o MC, będą chcieli ją usunąć. Jakby miała mało zmartwień… Co więcej, od tej pory, dziewczyna będzie przyciągać uwagę kolejnych potworów przez swoją silną, duchową energię.

A zdążyłam już wspomnieć, że na dokładkę bohaterka kojarzy ayakashi, bo widywała ich wcześniej w snach i nazywała wtedy swoimi przyjaciółmi? Co prawdopodobnie nie jest bez znaczenia, zważywszy że dla ayakashi 1000 lat, to nie jest wcale tak długo… Cóż, w sumie to zależy od rasy, ale jak się okazuje faktycznie przynajmniej kilku z nich MC miała okazje poznać już w swoim poprzednim wcieleniu. W końcu skądś wzięło się w tytule te całe „Reborn”. I tym sposobem, trochę z dobroci serca, a trochę z braku wyjścia, dziewczyna będzie zmuszona współpracować z ayakashi i specjalną jednostką Oni Kiri pod dowództwem majora Aizena, aby chronić stolicę przed potworami i rozwijać własne, mistyczne moce.

Jak zatem widzicie, w fabule kryje się wiele interesujących zagadek, a trzeba przy tym przyznać, że jest dość obszerna, bo grze mamy aż 15 love interest (podzielonych na 3 grupy, z czego każda ma wspólne wprowadzenie – jakby common route – Świt, Zmierz i Noc).

Zacznijmy więc ich przedstawianie od frakcji Świtu: Koga to wojowniczy oni, z którym nasza MC romansowała w poprzednim wcieleniu, a który w swojej odrodzonej wersji ma brzydką tendencję, by nigdy nie przyjmować od innych pomocy. Najbliższym przyjacielem ogra jest tengu Kuya, któremu nigdy niczego się nie chce i całe dnie spędzałby na odpoczywaniu, udając, że szuka natchnienia do swoich powieści. Kolejny z tej grupy to bardzo młody, dobroduszny tsundere o imieniu Aoi – z rasy satori – który z miejsca darzy naszą protagonistkę nieśmiałym uczuciem. Przedostatni to liczący ponad 1000 lat, ukrywający się w ciele nastolatka spersonifikowany flet Yura, którego straszliwa pieśń jest ostatnim, co usłyszą wrogowie… ale też sojusznicy. Wreszcie zestawienie zamyka współpracujący niegdyś z Shinsengumi, wodny smok Ginnojo, który doznaje paraliżu w towarzystwie kobiet.

Do frakcji Zmierzchu należą dla odmiany bardziej „doświadczeni życiowo” bohaterowie: jak przywódca wszystkich kitsune, szlachcic Touichirou Yuri, który uwielbia sobie z nieporadności bohaterki żartować. Przewrotnemu, flirtującemu lisowi zawsze towarzyszy jego lokaj – śnieżny duch Shizuki, który bez względu na wszystko pozostaje lojalny swojemu panu. Kolejnym z bohaterów jest typowy archetyp genki – ukrywający swoją rasę, zawsze życzliwy dla towarzyszy, pracujący w cyrku, rudowłosy Kuro. Do grupy tej należy także bliźniaczy brat Yury, spersonifikowany bęben Gaku, który jest zarazem znanym w mieście inżynierem – również udającym nastolatka. A zestawienie zamyka właściciel restauracji, użalający się na swój wiek 100-letni Ouji, który opiekuje się również Aoim.

Frakcja Nocy to już głównie antagoniści i „samotne wilki”, jak przybyły z Europy, tajemniczy profesor Yakumo, który pasjonuje się opowieściami o ayakashi i zdaje się sam skrywać niejeden sekret na temat swojego pochodzenia. Kolejny to Nachi, nekomata, którego poznaliśmy w prologu, a który stara się spłacić wobec bohaterki dług wdzięczności i który towarzyszy jej praktycznie w każdej sytuacji. W tej grupie znajdziemy również jedynego człowieka, żołnierza i przyjaciela MC z dzieciństwa, który zdaje się darzyć ją od lat nieodwzajemnioną miłością. Wreszcie onmyoji Akiyasu i jego okrutny partner pajęczy-demon Kagemaru – to ostatni z bohaterów, z którymi Fubata będzie musiała się nie tylko zmierzyć w walce o bezpieczeństwo stolicy, ale zyska również sposobność, by uleczyć ich zranione, nienawidzące ludzi i czarne serca…

W sumie opowieść została podzielona na 5 rozdziałów prologu (ten jest w pełni udźwiękowiony), 3 x 45 rozdziałów Księgi I -Bonds- (czyli wspólnej historii, jakby prologu dla 5 z 15 panów z danej frakcji: Świtu, Zmierzchu lub Nocy), Księgę II -Lovers- czyli 15 x 23 rozdziały skupione na budowaniu więzi z konkretnym LI oraz bonusowe opowieści. (A już zapowiedziano do każdej z historii sequel – choć jeszcze nie podano, ile będzie sobie liczyć).

Od strony technicznej Ayakashi: Romance Reborn trudno nazwać typową visual novel, bo nie dokonujemy tu w imieniu bohaterki żadnych wyborów. Opowieść jest więc absolutnie liniowa i zawsze zmierzamy od punktu A do Z. Sporo kwestii ma nagrania lektorskie (wszystkie epilogi i niektóre bonusowe story), postacie są podanimowane (zmieniają pozy, machają łapkami, poruszają ustami z jakimś w miarę sensownym synchro), a nawet tła są całkiem spójne (co nie często Voltage się zdarza). Jeśli dodamy do tego imponującą ilość bohaterów (chociaż design jest taki sobie…), to widać, że miała to być produkcja z wykopem.

Dalszą część recenzji podzieliłam więc w zależności od edycji:



Co zaś się tyczy kwestii, czy zabawa w ogóle jest warta świeczki i opowieść z Ayakashi: Romance Reborn trzyma poziom, to z pewnością na dużą pochwałę zasługuje kreacja MC. Jest odważna, inteligentna i zdeterminowana. Owszem, ma dobre serduszko, ale daleko jej do naiwności i bycia panną w opałach, do jakiej przyzwyczaiły mnie gry otome. (No, może w ścieżce Oujiego zachowywała się nieco pasywniej). Niemniej Futaba cały czas udowadnia, że chce być dla ayakashi towarzyszem broni i przyjacielem, a nie kimś kogo trzeba chronić. Co bardzo mnie w niej urzekło i sprawiało, że łatwo mi się takiej MC kibicowało. Nawet jeśli wykazywała sporą nieporadność w sprawach damsko-męskich, ale – hej! – to bardzo młoda protagonistka.

Niestety, w kwestii oceniania tej gry jako typowego romansu, to powiedziałabyś, że jest dość sztywno. Praktycznie w każdej opowieści skupiono się na rozwiązywaniu poważnych problemów, które zagrażają całemu miastu, niż budowaniu relacji. A nawet jeśli, to jest to bardziej przyjaźń niż takie typowe, miłosne zauroczenie. Co z jednej strony ma sens, bo daje bohaterom solidne podstawy do przyszłego związku. Pytanie tylko czy cokolwiek potem się jeszcze pojawi, bo praktycznie każda księga urywa się zaraz po wyznaniu miłosnym, a niektórzy nie dostają nawet scenki z buzi-buzi (chyba że macie te nieszczęsne „Romance Sonnets” za ultra unikalne klucze lub kupicie edycje na Switch, która w te bonusy jest już wyposażona. Wtedy wreszcie pojawia się w fabule jakiś fluff). Podejrzewam więc, że niektórym graczom takie podejście może najzwyczajniej przeszkadzać i spodziewaliby się czegoś innego. (Szczególnie że kontynuacja, chociaż zapowiedziana, to może pojawić się na Zachodzie z ogromnym opóźnieniem…).

Wciąż nie oceniam tej fabuły ogólnie jako złej. Jest bardzo nierówna. Czasami wzruszająca, czasami naiwna. Zdarzają się akcje deus ex machina i wiele poruszonych wątków nie zostaje nigdy rozwiązanych (prawdopodobnie również w nadziei na sequel), ale to nie tak, że będziecie się przy nich bawić źle. Ze swojej strony polecam dać najpierw aplikacji szansę, by przekonać się za darmo, czy to w ogóle coś dla Was. A jeśli tak, to pomimo braku frakcji Nocy, przerzućcie się lepiej na konsolę, jeśli macie taką możliwość. Odpuścicie sobie wtedy mozolne nabijanie poziomów, które przy dość topornym interfejsie bywa męczące. No i istnieje spora szansa, że brakujący content pojawi się później. W jakimś innym rozszerzeniu.


Plusy:

+ Duża ilość LI, więc dla każdego coś miłego;

+ Zaradna i odważna MC, która potrafi walczyć i ma głowę na karku;

+ Wersja mobile: sporo darmowej fabuły i łatwość w zdobywaniu ticketów.

+ Wersja na Switcha: do ścieżki każdej postaci dodano po 3 „romance sonnets” (które w apce były b. trudne do zdobycia).

Minusy:

– Mała ilość CG w ścieżkach… wszystkie obrazki powiązane są z płatnymi kartami;

– Wersja mobile: Bardzo długie i żmudne eventy, które zniechęcają do uczestnictwa;

– Wersja na Switcha: brak frakcji Nocy (czyli 5 ścieżek).


Recenzje ścieżek postaci:


Koga

Kuya

Ginnojo

Aoi

Touichirou

Shizuki

Ouji

Kurou

Kagemaru

Akiyasu

Tatsuomi

Aizen

Yura

Gaku

Nachi

Yakumo
Inne:

Porównanie gier: Pojedynek: Obey Me! vs Ayakashi: Romance Reborn


All the videos, logos, images, and graphics used on the blog belong to ©Voltage.

I do not claim any right over them and were used on my blog for informational purposes only.

Dodaj komentarz

Translate »
error

Spodobał Ci się blog? Możesz śledzić moje kanały i dać mi o tym znać~! (b ᵔ▽ᵔ)b