Shin – świat Kier


Informacje podstawowe:

  • Imię: Shin
  • Wiek: 18
  • Zawód: uczeń / kelner (tylko w niektórych światach)
  • Wzrost: 179 cm
  • Waga: –
  • Znak zodiaku: Strzelec
  • Grupa krwi: A
  • Seiyuu: Kakihara Tetsuya

Opis:

Poczciwy, gburowaty Shin… Twój wątek zaczął się jakby miał stanowić ukłon dla porady Alfreda Hitchcocka: „Film powinien zaczynać się od trzęsienia ziemi, potem zaś napięcie ma nieprzerwanie rosnąć.” Gdy nasza MC budzi się w świecie kier, znajduje się od razu w szpitalu. Czyli w miejscu, którego według rady Oriona, powinna unikać za wszelką cenę. Na dodatek, nim na dobre zdoła się rozeznać w sytuacji, odwiedza ją pewien dziwne ubrany młodzieniec, który nie zastanawiając się wiele przystępuje do całowania, udającej sen bohaterki… Trudno mieć mu jednak cokolwiek za złe, bo na tym etapie jesteśmy skołowani tak samo jak MC.

Nie bawiąc się wiele w uprzejmości, chłopak postanawia zabrać MC ze szpitala. Przy okazji dowiadujemy się, że jej rodzice nie mogą tego zrobić, bo są gdzieś daleko, nie ma z nimi kontaktu i ogólnie dostajemy serię typowych wymówek, dlaczego nieletnie bohaterki otome mieszkają same. (Jeśli wierzyć grom, to jakieś 80% Japończyków nie wychowuje swoich dzieci). Shin, mimo że na potrzeby fabuły bawi się w „człowieka ekspozycję” i wyjaśnia, iż MC miała jakiś poważny wypadek, to bynajmniej nie patyczkuje się z przestraszoną dziewczyną. Ba! Każe jej ruszyć zadek, popędza, grozi, że zobaczy jak się przebiera i w zasadzie krytykuje na każdym kroku.

Po takiej serii nadwyraz okazanej troski w zasadzie nie mamy podstaw, aby nie wierzyć, że jest naszym chłopakiem. Szybko zresztą potwierdza to rozmowa o rocznicy, gdy Shin pyta o plany na świętowanie, a chwile później mówi bohaterce, że nie dostanie ciasta, bo zrobi się gruba. Cały dialog był jednak sprytną pułapką: Shin od razu odgadł, że MC ma amnezję i zamierzał tylko sprawdzić z jak poważną przypadłością mają do czynienia (np. czy MC orientuje się w datach). Trzeba mu więc oddać sprawiedliwość, bo na tym polu wyprzedził wszystkich chłopaków. Może jego preferencje w kwestii ozdób na szyję są dyskusyjne, ale w spostrzegawczości nie ma sobie równych. (Zwłaszcza że w swoim wątku zmierzy się z naprawdę trudnym rywalem!).

A chociaż Shin dalej zachowuje się jak pyskaty i roszczeniowy nastolatek, to przynajmniej podejmuje próbę, aby pomóc nam odzyskać wspomnienia. Kolejno zapoznaje MC z wszystkimi osobami, które były ważne w jej życiu (w tym z Tomą – który tutaj jest przyjacielem z dzieciństwa). Następnie zaś zabiera do znajomych miejsc, w nadziei na pobudzenie wspomnień, a nawet uczy MC jak poprawnie wykonywać pracę słodziutkiej kelnereczki (choć trudno mu się skoncentrować, gdy dziewczyna odgrywa rolę służącej i tytułuje go na różne sposoby).

Czyli robi dokładnie to, co sugerował Orion. Może za wyjątkiem jednego szczegółu – wróżek mówił, że wszystko przyjdzie w swoim czasie, ale Shin jest bardzo nachalny. Praktycznie od razu przystępuje do ponownego całowania MC. Mniejsza o to, że na tym etapie jest dla dziewczyny praktycznie obcym człowiekiem. Wychodzi jednak z niego strasznie napalony nastolatek (czego potwierdzenie dostaniemy zresztą i w późniejszych rozdziałach, i w kontynuacji gry). Naturalnie, widząc reakcje MC, potem żałuje swojego zachowania. Nie zmienia to jednak faktu, że Shin nie radzi sobie chyba zbytnio z efektami dojrzewania…

Tymczasem na światło dziennie wychodzi jeszcze jeden problem. Pocztą pantoflową, albo jak kto woli, od serdecznych znajomych, dowiadujemy się, że wypadek MC nie był zwykłym zbiegiem okoliczności. Coś sprawiło, że spadła z urwiska i gdyby nie pomoc dwójki przypadkowych ludzi (tutaj: Ikkiego i Kenty) nie wiadomo czy w ogóle zostałaby odnaleziona, ani czy na ratunek nie byłoby za późno. Jej ukochany, który tego feralnego dnia towarzyszył MC na nocnej przechadzce, nie udał się bowiem na jej poszukiwania. Zamiast tego wrócił do domu wypoczynkowego i poinformował zebranych o całej sytuacji. Co, naturalnie, nie spodobało się znajomym, którzy spodziewali się raczej zobaczyć go roztrzęsionego i spanikowanego. Tymczasem Shin jawił się im jako zimny i obojętny.

MC zaczyna nabierać własnych podejrzeń, zwłaszcza że sprawą wciąż interesuje się policja. (spoiler) Jeśli zależy nam na happy endingu musimy, oczywiście, zaufać Shinowi. Chronić go przed aresztowaniem i gorąco zaprzeczać, jakoby miał z całym wydarzeniem coś wspólnego. (/spoiler). Na niekorzyść chłopaka świadczy fakt, że jego własny ojciec dopuścił się w przyszłości morderstwa. Oczywiście, nie było to świadome działanie, ale efekt niefortunnej sprzeczki w barze. Ta drobna pomyłka wystarczyła jednak, aby zrujnować życie rodziny Shina. Chłopak odizolował się od społeczeństwa, aby unikać komentarzy, i jedynie MC oraz Toma traktowali go tak, jak dawniej. W skutek czego, to właśnie z poczucia wdzięczności, narodziło się jego uczucie.

Ale nie tylko. Jak dowiadujemy się później, MC w tym wątku miała własny zespół muzyczny, którego była nawet wokalistką. Początkowo Shin drwił sobie z talentu bohaterki. Uważał, że nie stara się odpowiednio i jej występ był po prostu słaby. Na szczęście, mimo iż słowa chłopaka sprawiły jej ból, dziewczyna nie poddała się krytycę i zmotywowała do dalszej pracy. Następny występ MC był już doskonały i otworzył jednocześnie Shinowi oczy na fakt, jak piękną kobietą się stała.

Nie mogąc ryzykować, iż policja uzna go za winnego próby usiłowania zabójstwa – Shin postanawia sam rozwikłać sprawę wypadku i prosi MC o pomoc. Ta godzi się powrócić na miejsce zdarzenia wraz z wszystkimi uczestnikami i jeszcze raz spróbować odkryć zagadkę. I muszę przyznać, że podobał mi się ten wątek. „Zabawa w detektywa” przypomniała mi dobre, klasyczne kryminały Agathy Christie. Wiedzieliśmy, że winny jest wśród zebranych, co nadawało śledztwu dodatkowego poczucia niepewności. Z kim dzielić pokój? Komu zaufać? Kogo obserwować? Czy Shin kłamie? Czy ktoś go wrabia? Autorom gry udało się tym razem zbudować doskonale klimat. Ani na moment nie nudziłam się czytając dialogi, a moje podejrzenia przeskakiwały od postaci do postaci z każdą zdobytą informacją…

A teraz, niestety trochę spoilerów – jeśli więc nie chcecie zepsuć sobie niespodzianki, przeskoczcie ten akapit. Shin ostatecznie opisuje nam okoliczności wypadku nad urwiskiem, zdradzając pewną wstydliwą tajemnicę.

Oto, po raz kolejny, dowiadujemy się, że krew w chłopaku zbytnio buzowała i uderzyła mu do głowy. Podczas wspólnego spaceru próbował nakłonić MC, aby zamieniła pokoje. Chciał bowiem spędzić z nią noc i był niezadowolony z faktu, że zamiast tego bohaterka nocuje z koleżanką. Na dodatek drażniło go, że MC wciąż nie widzi w nim mężczyzny, ale dzieciaka, z którym przyjaźniła się od dzieciństwa. Dlatego chłopak zaczął się robić coraz bardziej napastliwy – zaś spanikowana MC chciała po prostu się od niego oddalić, a w efekcie, w ciemności, nie zauważyła, że droga się skończyła i spada z krawędzi.

Chłopak obwinia się za to, że doprowadził do wypadku. (…poważnie, Shin? Człowiek, który ma poczucie winy ciągle kogoś obraża i każe mu nie użalać się nad sobą, gdy ten jest jeszcze w szpitalu?). A chociaż trudno w to od razu uwierzyć, to koniec końców Shin pokazuje wreszcie swoją wrażliwszą stronę. Staje się dla MC bardziej troskliwy. Obiecuje, że odkryje kto usiłował ją później zabić/dobić – gdy znalazł ją ranną u podnóża urwiska i że odtąd ochroni ją przed wszystkimi niebezpieczeństwami.

Nie będę w recenzji zdradzać szczegółów fabuły i nie napiszę, kto faktycznie odpowiadał za wypadek. Wspomnę jedynie, że chociaż podobało mi się, jak Shin i MC zbierali dowody i jak zaczęli się w finale wspierać, to ich zrozumienie dla winnego było zdecydowanie zbyt wielkie. Szczerze mówiąc, to nie wyobrażam sobie, że coś takiego można wybaczyć równie łatwo. I to była właśnie największa naiwność tego wątku. Ale poza tym drobnym szczegółem i ku mojemu zaskoczeniu, bawiłam się całkiem dobrze w świecie kier. Chociaż Shin początkowo mnie irytował swoim nieprzystosowaniem społecznym, zadufaniem i ciągłym pomiataniem MC, to im bliżej końca, tym robił się z niego bohater bardziej złożony, ciekawy i najzwyczajniej sympatyczny! Coś więcej niż tylko buntowniczy emo-chłopiec, który ma ciągłe pretensje do całego świata, ale jednocześnie nic od siebie nie daje.

Shin z epilogu, to już naprawdę fajny materiał na partnera dla naszej gapowatej heroiny. Jest zawsze opanowany, czujny i troskliwy. Gdy się z czymś nie zgadza, to mówi o tym wprost, a co najważniejsze nie rozczula się nad MC, ale motywuje ją do samorozwoju. I to właśnie w celu poznania tego Shina, szczerego, pełnego poświęcenia oraz odważnego – polecam Wam wybierać świat kier na pierwsze zetknięcie z grą. Nie tylko nie zepsujecie sobie zbytnio opowieści pozostałych chłopaków, ale dostanecie historię, która wciąga na długie godziny oraz potrafi przyjemnie zaskoczyć.   

   

Numer w rankingu: Miejsce 2. Bez zbytniego rozpisywania, to dobra opowiastka detektywistyczna z romansem nastolatków w tle.

Zobacz też inne recenzje:


Ikki

Kento

Toma

Ukyo

All the videos, logos, images, and graphics used on the belong to © Idea Factory.

I do not claim any right over them and were used on my blog for informational purposes only.


Dziękuję, że odwiedzasz Otome Forever!

Jeśli podobają Ci się publikowane przeze mnie treści, będzie mi miło, jeśli zostawisz komentarz lub polubisz moje social media.

Dodaj komentarz

Translate »
error

Spodobał Ci się blog? Możesz śledzić moje kanały i dać mi o tym znać~! (b ᵔ▽ᵔ)b