Recenzja: Amnesia: Memories

Informacje podstawowe:


Cierpiąca na amnezję dziewczyna próbuje odzyskać swoje wspomnienia podróżując po alternatywnych światach… Czy MC uda się ocalić swój umysł, nim będzie za późno? I którą z tych dziwacznych rzeczywistości finalnie uzna za swój dom? Odwiedź uniwersum Kier, Karo, Trefl, Pik i Joker, aby poznać odpowiedź.

  • Tytuł: Amnesia: Memories
  • Oryginalny tytuł: アムネシア
  • Data wydania: JP: 2011-08-18 / EN: 2015-09-01
  • Developer: Design Factory Co., Ltd. & 
  • Wydawca: Idea Factory Co., Ltd. & Gloczus, Inc.
  • Pełen dźwięk: japoński (Steam), brak (iOS / Android)
  • Napisy: angielski
  • Rozszerzenia i powiązane tytuły: Amnesia Later, Amnesia Crowd, Amnesia World
  • Mój czas gry: 33 h
  • PEGI: 12

Inne:


Recenzja:

„Amnesia: Memories” to gra, która bardzo długo leżała w mojej bibliotece i wcale nie spieszyło mi się, aby ją zaczynać. Nie zachęcała mnie ani tematyka, ani dziwaczny projekt ubrań postaci. Ile to już było tych utrat pamięci! – marudziłam. Na dodatek tytuł miał już swoje lata, więc zabierałam się za niego z dużym opóźnieniem. W końcu jednak postanowiłam się przełamać i pewnego, bardzo leniwego dnia, zainstalowałam gierkę na moim kompie…

…by powitała mnie jedna z najbardziej irytujących postaci pobocznych w historii gier otome. Orion, bo tak nazywa się towarzysząca nam istota, to rodzaj duszka/bóstwa, który na skutek nieszczęśliwego wypadku wpada do głowy naszej bezimiennej heroiny i pozbawia ją wspomnień. Po krótkim wprowadzeniu, które odbywa się w jakimś podejrzanym wymiarze, zawieszonym pomiędzy światami, cwaniaczek tłumaczy, że to w sumie nic strasznego – bo zamierza nam pomóc! Wystarczy, że otworzymy jedne z czterech drzwi (oznaczone jako: pik, kier, trefl lub serce), przejdziemy do karcianego świata i lada dzień odzyskamy nasze wspomnienia, a Orion zniknie z naszego życia bez śladu.

Brzmi jak fantastyczny plan, co nie? No to, w czym tkwi haczyk? Otóż, aby stymulować odpowiednio mózg – mądrzy się dalej męska wróżka (wróżek?) – a co za tym idzie, łatać dziury w pamięci, potrzebujemy odpowiedniej ilości bodźców. Może to być cokolwiek: znajome miejsca, przyjaciele, przedmioty, z którymi wcześniej mieliśmy kontakt, itd.

Pod żadnym pozorem nie wolno nam jednak dać się zamknąć w szpitalu. Po pierwsze: jeśli powiemy lekarzom, że gadamy z duszkiem, to mogą uznać, że mamy coś z głową (co akurat ma sens), po drugie: ograniczymy sobie kontakt ze środowiskiem, którego potrzebujemy, aby stymulować pamięć (i na dłuższa metę, zamienimy się w warzywo, które nie pamięta już nawet jak mówić i się poruszać… chwila, czy on przed sekundą nie powiedział, że nie ma się czym martwić?). A w ogóle, to na wszelki wypadek – przekonuje dalej Orion – to najlepiej po prostu ukrywać naszą przypadłość przed wszystkimi, nim nie zaufamy komuś w 100%. (Kolejna dobra rada. Rozsądny człowiek nawet sobie nie ufa w 100%). Kto w końcu wie, co może się wydarzyć?

Pozbawiona większych refleksji i obaw bohaterka uznaje, że to znakomity plan. W końcu czemu miałaby nie słuchać zamieszkującej umysł wróżki? To przecież nie miałoby sensu! Dlatego, nie rozwodząc się nad tym zbytnio, MC zabiera się za otwarcie pierwszych, wybranych drzwi… Mniejsza o to, że są to różne światy o alternatywnych rzeczywistościach, gdzie wszystko wygląda inaczej niż w poprzednim. Ważne, że Orion ma poczucie dobrze wypełnionego obowiązku!  

Tak oto zaczyna się nietypowa historia, gdzie w każdym ze światów przyjdzie nam spotkać tych samych bohaterów, ale nawiązać bliższe relacje z innym z nich. Na dodatek jeśli ktoś w rzeczywistości kier był sympatycznym wyluzowanym osobnikiem – może okazać się całkowitą łajzą w świecie trefl itd. Teoretycznie więc tylko pozornie poruszamy się po tych samych miejscach i rozmawiamy z podobnymi bohaterami. W rzeczywistości otrzymujemy cztery kompletnie odmienne historie, które pięknie spina ukryte zakończenie i opowieść ostatniego z panów. (Nie będzie żadną nowością dla miłośników gatunku, jeśli dodam, że stanie się ona dostępna dopiero po uzyskaniu „happy endingu” we wszystkich pozostałych drogach). Dopiero po przejściu całej gry uda nam się rozwikłać tajemnice tytułowej amnezji, a także odpowiedzieć na ważne pytanie: który z tych równoległych światów uważamy finalnie za naprawdę „nasz”?

Muszę w tym miejscu nadmienić, że „Amnesia: Memories” – jako gra z romansem w tle – to opowieść dość dziwna. Przede wszystkim zaskakuje mnie, że recenzenci bardzo rzadko zwracają uwagę na kondycje psychiczną zaprezentowanych panów. Każdy z nich przejawia przecież nieco inne zaburzenie osobowości: od prostego nieprzystosowania społecznego, poprzez zachowania narcystyczne, a kończąc na czymś z pogranicza psychopatii. Trudno więc nie zauważyć tutaj celowego zamysłu twórców. Ci bohaterowie mieli być ekscentryczni, pasujący do dziwacznego, karcianego świata i do historii, która porusza takie problemy jak pamięć, równoległe rzeczywistości, fanatyzm, szaleństwo i miłość silniejsza niż śmierć.

I chyba największy problem miałam w tym wypadku z MC. Dziewczęciem, które w kategorii „pasywność” bije na głowę tysiące sławniejszych bohaterek otome. Bezimienna ledwo mówi i tylko w nielicznych sytuacjach poznamy jej myśli. Przez większość czasu za całą narracje i opisywanie rzeczywistości odpowiada Orion, który na bieżąco komentuje wszystko, co widzi i słyszy. Oczywiście, czasami nasz wróżek udaje subtelnego i znika, gdy sytuacje stają się zbyt… intymne. Innymi razy żali się na swoją bezradność, kiedy życie MC znajduje się w niebezpieczeństwie, a Orion może jedynie paplać. Chociaż nawet wtedy robi więcej od samej heroiny.

MC przez większość czasu albo kogoś słucha, albo duka półsłówka „Ano… „, „Sono…”, „wstaw dowolne imię X-kun”… Przyznam, że niekiedy nie dziwiłam się chłopakom, że tracili do niej cierpliwość. I wcale nie zaskakiwało mnie, że co chwilę działo się jej coś strasznego (spoiler) to ktoś próbował spalić ją żywcem, to spadła z klifu, to znowu została zadźgana nożem… (/spoiler). MC ma po prostu ogromny, świecący napis „ofiara” na czole i otoczenie bezlitośnie to wykorzystuje.

By poznać strzępy jej charakteru musimy przy tym przejść wszystkie ścieżki: jedynie wątku Shina dowiadujemy się, że MC ma jakieś zdolności wokalne. W wątku Kento, że była bardzo związana ze swoim psem i potrafiła patrzeć na ludzi ponad uprzedzenia. W wątku Ikkiego, że nie lubi ludzi próżnych i ma trudną relacje z ojcem, a w wątku Tomy, że zawsze przyjaźniła się z właścicielami światów kier i karo, ale jest straszną łamagą i ciągle wymaga opieki…

Jeśli jednak winą za taki stan rzeczy obarczymy jej postrzępioną pamięć (w końcu MC dopiero próbuje odzyskać wspomnienia i nauczyć się czegoś o sobie), to jej osoba będzie jakoś akceptowalna. Choć w moim wypadku, przyznaję szczerze, nie było łatwo. Może dlatego, że gdyby MC niekiedy otwierała gębę, do wielu sytuacji fabularnych w ogóle, by nie doszło, co było pójściem na łatwiznę ze strony scenarzystów.

Jeden plus, że jest chociaż miłą i wyrozumiałą dziewczyną – ale o której bohaterce otome nie można powiedzieć tego samego? Dlatego, jeśli chcecie zobaczyć ją choć w minimalnie odważniejszym wydaniu, dobrnijcie do wątku Ukyo, a wtedy odkryjecie, że ma jednak jakiś kręgosłup.

A pomimo, iż nie wszystkie wątki podobały mi się w równym stopniu, ostatecznie pożałowałam, że nie zapoznałam się z „Amnesia: Memories” dużo wcześniej. Nie ma co się czarować, że to historia ambitna czy z pogranicza studiów nad ludzką psychiką. W żadnym razie! Wciąż jednak zauroczył mnie jej klimat oraz ogólny pomysł, przez co nawet zachowująca się jak kloc drewna bohaterka była w tym wypadku akceptowalna. Jej zdziwaczenie czy to, że ledwo mówi (i całą narracje odwala dla nas komentujący wszystko Orion), a nawet, że w większości scen MC po prostu zamiera w bezruchu – pasował po prostu do tych założeń. (I chyba anime lepiej od gry pokazało jak na bierność bohaterki reaguje jej otoczenie).

Jeśli więc nie zniechęca Was odrobina przemocy, błądzenie po podobnych do siebie światach i fakt, że MC ma ogromne skłonności samodestrukcyjne, to znajdziecie w „Amnesia: Memories” to, czego brakuje innym grom otome. Niepokojący, pokręcony klimat rodem jak z „Alicji w Krainie Czarów”, dużo dziwnej symboliki, dramatycznych scen oraz zakończeń, które wcale nie wydają się takimi znowu happy endingami… Ze swojej strony, jak najbardziej polecam!

Plusy:

+ Ciekawie pokazane alternatywne rzeczywistości;

+ Motyw amnezji w nowym wydaniu, który ma sens, a nie służy tylko temu, by bohaterka nie miała backgroundu;

+ Doskonała od strony technicznej: obsada aktorska, interfejs, projekty postaci itd.;

+ Klasyczne archetypy pokazane z pomysłem: yandere, tsundere, kuudere itd.

Minusy:

– Orion (narracja odbywa się z perspektywy bohatera pobocznego);

– MC prawie nic nie mówi, a przez swój stan umysłowy, to i niewiele myśli…

– …o czym LI doskonale wiedzą, więc bywają wobec niej protekcjonalni.


Główna postać:

Imię: Bohaterka
19-letnia uczennica i pracownica kawiarni.
Na skutek wypadku straciła wspomnienia.
Podróżuje po alternatywnych światach z pomocą Oriona.

Ścieżki/Love Interest:


Ukyo (Joker)

Shin (Kier)

Touma (Karo)

Ikki (Pik)

Kento (Trefl)
Ocena: Touma › Shin › Ikki › Kento › Ukyo

All the videos, logos, images, and graphics used on the belong to © Idea Factory.

I do not claim any right over them and were used on my blog for informational purposes only.


Dziękuję, że odwiedzasz Otome Forever!

Jeśli podobają Ci się publikowane przeze mnie treści, będzie mi miło, jeśli zostawisz komentarz lub polubisz moje social media.

Dodaj komentarz

Translate »
error

Spodobał Ci się blog? Możesz śledzić moje kanały i dać mi o tym znać~! (b ᵔ▽ᵔ)b